Wnętrza mieszczańskie

Każdy dom był i jest do dziś swoistym przedsiębiorstwem, wymagającym stałego dostosowywania do zmiennych potrzeb użytkowników, którzy w nim żyli, pracowali, bawili się, wypoczywali. Każde wnętrze podlegało wymaganiom zmieniających się gustów i przyzwyczajeń jego mieszkańca. Proces ten trwa i na naszych oczach w domu każdego z nas. Szybko zapominamy, jak bytowało się dawniej, za życia ojców i dziadów, jakich czynności, dziś już nie wykonywanych, wymagało prowadzenie domu, czemu służyły różne przedmioty i naczynia dawniej pospolite, a dziś z trudem wynajdywane na rozmaitych giełdach staroci. Dawne meble, sprzęt oświetleniowy, zastawa stołowa, przybory kuchenne, stroje - zebrane w muzeach, niekiedy w domach prywatnych, przybliżają nam przeszłość, chociaż nieraz trudno odgadnąć ich przeznaczenie czy nimi się posłużyć. Z licznych pokoi, o z góry ustalonym przeznaczeniu, prezentujemy salonik pani domu, jadalnię i gabinet pana domu.

Salonik pani domu

Salonik łączący na ogół funkcję bawialni i gabinetu do pracy urządzony był wytworniej, przytulniej i barwniej niż pozostałe pokoje. Tu ustawiano niewielkie mebelki i gromadzono ogromną ilość bibelotów, które pani domu dostawała przy różnych okazjach od rodziny i znajomych. Do siedzenia służyły małe kanapki i foteliki, a w oszklonych szafkach gromadzono wytworne drobiazgi i ozdoby. Do pracy służył niewielki sekretarzyk lub małe biureczko z szufladkami. Na biureczku ustawiano lampę lub lichtarze, miniaturki i portreciki bliskich, eleganckie przybory do pisania. Na ścianach rozwieszano najchętniej olejne lub pastelowe portrety, obrazy o sielskiej tematyce, lustra w bogatych ramach. Całość saloniku, który stanowił królestwo pani domu, była wytworna, delikatna, filigranowa. Jeżeli dama była utalentowana artystycznie, był tam stolik do haftu czy instrument muzyczny. Wiele miejsca zajmowały starannie pielęgnowane żywe rośliny. Pani domu układała też chętnie bukiety, wykorzystując własną inwencję bądź posługując się poradnikami. Taki salonik - buduarek przetrwał w wielu domach w niezmienionym układzie aż po wiek XX, wzbogacany coraz nowymi bibelotami czy ozdobami. Wszedł tak głęboko w polską tradycję, że piewcy polskiego obyczaju uważali go za symbol polskiego tradycyjnego domu.

Gabinet pana domu

Głową domu i najważniejszą w nim osobą był gospodarz i to niezależnie od wieku. Jemu przy jadalnym stole przypadało pierwsze miejsce, a w bawialni wygodny fotel, na którym nikt inny nie zasiadał. Rytm dnia wyznaczały jego zajęcia i upodobania, stosowano się do jego gustów by kuchnia była smaczna, a obsługa jego osoby akuratna. Podstawowym zajęciem pana domu było zapewnienie rodzinie przyzwoitego bytu. Te potrzeby i obowiązki realizowane były w gabinecie, nazywanym również kancelarią. Tu przyjmowano administratorów, oficjalistów i interesantów, tu pisywano korespondencję, przechowywano akta majątkowe. Obowiązkowym wyposażeniem gabinetu było obszerne biurko z przyborami do pisania, które od początku XIX wieku zastąpiło kantorek do pisania na stojąco. W kancelarii przechowywano lak i liczne pieczątki, w tym osobiste z monogramem bądź z herbem, służące do pieczętowania korespondencji. Oprócz biurka, nieodzowne były szafy na rejestry i księgi, kasa na pieniądze, krzesła dla interesantów i fotel dla pana domu. Na ścianach rozwieszano obrazy, sztychy, mapy, oprawione na sposób angielski barwne litografie z albumów. Najchętniej wieszano jednak wizerunki przodków i bohaterów narodowych, przypominające ważne postacie z rodziny i historii narodowej. Pan domu czuł się tu swobodnie i tu najchętniej podejmował swoich przyjaciół. Był to pokój przeznaczony do pracy, ale też dla jego przyjemności i rozrywki.

Jadalnia

W początkach XIX wieku zaprzestano ostatecznie zwyczaju podawania państwu i gościom posiłku w tym pokoju, w którym się aktualnie znajdowali. Nieodzowna stała się więc jadalnia, nazywana też pokojem stołowym. Ściany w pokoju stołowym wykładano najchętniej boazerią, którą najłatwiej było utrzymać w czystości. Jeżeli decydowano się na tapety, to najlepiej ciemne. Poradniki gospodarskie zalecały nawet wyklejanie ścian ceratą, ale ten pomysł nie przyjął się. Na klasyczne wyposażenie jadalni składał się ustawiony pośrodku stół, koniecznie rozsuwany i garnitur krzeseł. Stały tu też jeden lub dwa duże kredensy, w których przechowywano srebra i porcelanę. Obok kredensów ustawiano pomocnicze stoliki na przynoszone z kuchni półmiski i przyprawy. W II ćwierci XIX wieku przybył też specjalny stoliczek z marmurowym blatem lub mosiężną tacą na wierzchu, na którym umieszczano samowar. Nad stołem zwieszała się lampa, a w czasie paradniejszych posiłków na stołach ustawiano duże, kilkuramienne świeczniki, najchętniej srebrne. Nieodzowny był w jadalni duży, szafkowy, stojący lub wiszący zegar - pilnowano bowiem ściśle ustalonych godzin posiłków. Na ścianach wieszano martwe natury, bogato zdobioną porcelanę, ale też, podobnie jak i w innych pomieszczeniach - portrety przodków. Jedzenie uważano za ważne zajęcie życiowe i nie ufano ludziom, którzy mało jedzą, uważając, że są to w ogólności zazdrośnicy albo złośnicy. Wstrzemięźliwość uznawano za cnotę nietowarzyską.